SEN
Leżałam jakby nigdy nic z babcią na łóżku w moim pokoju. Nagle mama wpadła do pokoju i kazała nam się szykować na wesele. Mozolnie wygrzebałyśmy się spod kołdry. Babcia podała mi papierek do wypełnienia, w którym miałam(i o dziwo mogłam) się zgodzić na to, aby wzięła jakiś produkt na raty. Zdziwiona, że mogę podpisać się pod tym wypełniłam arkusz i wstałam z łóżka, przechodząc do kuchni. I nagle.... Okazało się, że wstąpiłam na salę z weselem. Spojrzałam na swój strój. Byłam ubrana w suknię ślubną! Obcisła góra bez ramion spływała w dół, zakańczając się trójkącikiem w okolicy talii. Dół sukienki składał się z nieforemnych ułożeń tiulu – od góry krótszych tak, by na samym dole były najdłuższe. Układały się one różnie, od postrzępionych, do zaokrąglonych. Zerknęłam na prawą dłoń. Dwa złote pierścionki pulsowały niczym neony – zaręczynowy i obrączka. Zobaczyłam siebie w całej okazałości. W moich niestarannie spiętych w kok włosach nieśmiało plątał się welon. Ruszyłam przed siebie. I wtedy pojawiła się osoba, która zapewne miała być moim mężem, poznałam ją po prostu po czarnym garniturze, białej koszuli, czarnej muszce i kwiatku przy kieszeni, ale przede wszystkim po tym, co do niego czułam. Po ogromnej miłości zmieszanej z szaleństwem, uczuciem, jakim go darzyłam. Zerknęłam na jego nieskazitelną twarz. Był ogolony, włosy miał postawione na żel i był jak zawsze nadzwyczaj piękny. Uśmiechnął się do mnie. To był (postanowiłam nie zdradzać torzsamości)! Oddałam mu uśmiech, rozumiejąc już co się stało. Po prostu ja już byłam dorosła i wychodziłam za faceta moich marzeń, mojego ukochanego, bożyszcza, mężczyznę z marzeń. Muzyk ogłosił pierwszy taniec, należący oczywiście do młodej pary. Wyszliśmy na środek i zaczęliśmy tańczyć. Wtuleni w siebie kołysaliśmy się rytmicznie, czasem odskakując od siebie i kręcąc się wesoło, by na powrót się w siebie wtulić. To było niesamowite uczucie. Czułam zapach jego męskich perfum, zapach jego ciała, koszulę, która ocierała mi się o policzek, magię, która była między nami. Wiedziałam, że mnie kocha i że jesteśmy dla siebie stworzeni. To było nieuniknione. Rozejrzałam się po twarzach gości. Poznałam w nich twarze swoich przyjaciół, swojej rodziny, oraz jego przyjaciół i rodziny. Pierwszy taniec dobiegł końca i przeszliśmy do sąsiedniego pokoju. Okazało się, że jest nim moja kuchnia. Siedzieli w nich moi siostrzeńcy, moja siostra z mężem i moja mama. Przygotowała nam rosół. Nie rozumiałam dlaczego nie jemy z gośćmi(ale w snach bywają różne dziwactwa). Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy posiłek. Skończyłam jako pierwsza, zjadając tylko trochę i podeszłam do okna, odpływając w rozmyślaniach. Podeszła do mnie mama i spytała gdzie zamieszkamy. Uświadomiłam sobie wtedy, że przecież (X) jest bogatym (kimś w kraju Y) i że i ja jestem tam (tym samym kimś). Wytłumaczyłam mamie, że za tydzień po miesiącu poślubnym zamieszkamy w nowej i ogromnej willi w okolicach (XYZ). Dopytałam się jeszcze dokładniej o to swojego męża, oczywiście po angielsku, bo nie umiał mówić po polsku. Potwierdził, więc uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, po czym ponownie usiadłam przy stole naprzeciwko mojego młodszego siostrzeńca Kubusia. Siostra przeszła na drugą stronę i oparła się o drzwi, pytając mnie o różne angielskie słówka. Odpowiadałam jej na te proste dla mnie pytania i rozmawiałam z Kubusiem o wierszykach. Chciałam już wrócić na salę do tańczenia, ale (X) ciągle próbował dogadać się z moim szwagrem, więc czekałam i pomagałam im w rozmowie. Po zakończeniu jej przeszliśmy na salę. Zostali już tylko ostatni goście, mój wujek i moja ciocia, oraz jego rodzice. Jego rodzice czekali na pożegnanie, więc pożegnałam się z nimi i zostawiłam ich z (X) na środku sali sam na sam, aby mogli sobie wygodnie porozmawiać. Tymczasem podeszłam do cioci i wujka. Spytałam wuja, jak mu się podoba mój mąż, a on mi odpowiedział na to, że no tak średnio. Wiedziałam, że wujek i ciocia lubią pulchnych ludzi, więc spytałam wuja, że pewnie jest za chudy. On na to, że tak i mu się nie podoba. Podeszłam do cioci i spytałam ją o to samo, a ona powiedziała, że jej też się nie podoba. Zdenerwowana podeszłam do (X), który stał już sam i wtuliłam się w niego. Znów poczułam tę niesamowitą magię między nami i odpłynęłam. Zamknęłam oczy i widziałam naszą przyszłość, dalsze szczęśliwe życie, sukcesy w pracy, radości i smutki, które mieliśmy już przeżyć razem. Na zawsze razem. Jeszcze raz ujrzałam z góry swoją sukienkę i poczułam jego zapach i bliskość naszych ciał, które zwarły się w delikatnym, acz czułym pocałunku, po czym niestety się obudziłam....
PROSZĘ POWIEDZCIE CO MAM O TYM MYŚLEĆ?!
hmm ciekawy sen :) też mam dziwne sny ale to jest spowodowane raczej myśleniem o podobnym zdarzeniu bardzo intensywnie przed snem...
zawsze mi powtarzano ze sny się śnią na odwrót ale gdyby tak było to już bym chyba nie żyła albo jeszcze gorzej była kujonem ;D <lol> pozdr :) ;*
Wg mojego sennika w internecie oznacza to:sen-marzenie u osób cierpiących na kompleksy seksualne (zwłaszcza u ludzi młodych)
widzieć: zazdrość
uczestniczyć we własnym: jesteś żądny rozrywek
wdziewać suknię ślubną: nieporozumienia w małżeństwie
odbywać podróż poślubną: wielka niespodzianka
przyjmować gości weselnych: stracisz mnóstwo pieniędzy.
Ja zawsze sprawdzam w senniku,ale nie biorę tego na poważnie.Nigdy się nie sprawdza:-)
e-blogi.pl [załóż bloga!] subskrybuj [zamknij reklamy] |